2007-02-07 00:41:20 >>

i tu wielki kom bak :D



- David?
Stałam na dworze w smugach deszczu i czekałam az Dav skonczy trening... Chlopak poczatkowo nawet mnie nie zauwazyl, ale po chwili szturchnal go Potter i spojrzal na mnie...
- Jo?- zdziwił się blondyn- co ty tu robisz?
- chciałam porozmawiać...- odpowiedziałam cicho...
- wejdźmy do środka- powiedział o chwili wpatrywania sie we mnie iruszyl w strone drzwi ale ja sie nie ruszylam z miejsca.
- Dav... bo ja chcialam...- oczy naszly mi lzami- przeprosić... brakuje mi ciebie... a jak... jak widze ciebie z Clemens to... mam ochotę jej oczy wydrapać, a na ciebie sie rzucic i mocno poobijac... ja.... David...- tu juz sie rozbeczalam na dobre, chlopak podszedl do mnie i mocno mnie przytulil...
- Jo.. mi tez ciebie brakowalo- wyszeptal glaszczac mnie po glowie...

Weszlismy do sali wejsciowej cali mokrzy i ziebnieci, ale wkoncu za rękę i szczęśliwi, a ku ironii losu wlasnie nadchodzila Clemens... Juz z daleka jej radar przyuwazyl to, ze idziemy za rękę... Byla przy nas szybciej niz zdążyłam cokolwiek Davidowi powiedziec...
- Kotek- zapiszczala dziewczyna- cos sie stalo? jestes caly mokry i...- tu znacząco spojrzala na nasze ręce...
- kotek?- spojrzałam z uśmiechem na Davida, który miał poważną minę...
- Clemens- rozpocząl bardzo ale to bardzo poważnym tonem- nie nazywaj mnie tak... nie bylismy parą, nie jesteśmy i nie będziemy... tymczasem ja i MOJA DZIEWCZYNA idziemy sie wysuszyc- po czym wyminal zszokowana Clemens i pociagnal mnie za sobą...
Oczywiscie poslzismy do Pokoju życzeń, który był teraz przyjemnym cieplutkim miejscem z kominkiem wesoło buchającym ciepłem...
David podszedl do stolika a tam juz stalay duze kubki z gorącą czekladą...
Spojrzał na fotel a tam leżałydwa cieplutkie i grube szlafroki jeden czerwony drugi zielony a na podlodze staly cieple kapcie w tym samym kolorze...
- przebierz się- powiedział uśmiechając się...
szybk zrzucilam z siebie mokre ciuchy i narucilam szlafrok i kapcie a nogi, to samo zrobil David...
Usiedliśmy w fotelach z kubkami w ręku i tak sobie milczeliśmy... Mimo, że ta cisza była wręcz rzytłaczająca, byłam najszczęśliwszą dziewczyna na ziemi, że siedzę tutaj z Davdem w tej niezręcznej ciszy i że nie siedzi on z żadną Clemensoodobną istotą tylko ze mną, zeSWOJĄ DZIEWCZYNĄ :]
- zmęczona jestem- powiedziałam po chyba półgodzinnej ciszy...
- chcesz się położyć?- David spojrzal na mnie z troską...
Dziwne... Mialam wrażenie jakbysmy budowali wszystko od nowa, caly nasz dziwny związek byl przeszłościa, a my zaczynalismy od fundamentów...
- tak- mruknęlam i poczlapałam do wielkiego łoza przy kominku...
David spojrzał na mnie i juz sie przebieral w swoje sche ciuchy...
- a ty co robisz?- spytalam sie zdziwiona...
- no ide do swojego dormitorium-odpowiedzial zapinając guziki koszuli...
- Nie zostaniesz tu ze mną?
- a chcesz?
Spojrzałam się tylko na niego z politowaniem... nooo chyba wracały nasze stare układy :)
David usmiechnal sie i odpial szybko koszule i wskoczyl mi do lozka..
Przytulilam sie do niego... bylo tak... cudownie... i zasnelismy przytuleni do siebie.. jak dawniej :)...

- cholera jasna!!! Jo!!! wstawaj... mamy zajęcia!!!- David potrząsal mna jak bańką wstańką...
- mmmm.hghjgshjhafdysfh....jhds.jkasiwsk...-wymruczalam calkiem sensownym tonem...
- tak Jo, spoko dla ciebie wszystko, tylko wstawaj juz...- David posadzil mnie i zacząl ubierac w moj mundurek...
- mmmhjhdsj...jhsgsyuhjn...- odezwalam sie gdy wiazal mi krawat...
- tez cie kocham- usmiechnal sie i zalozyl mi buty...
Wstalam wiec... bylo zdecydowaie za wczesnie... probowaam sobie przypomniec co mialam pierwsze...
- Kotek ja lece bo mam eliksiry, spotkamy sie na obiedzie- David cmoknal mnie w policzek i wybiegl z pokoju zyczen...
Po chwilija tez juz bieglam na transmutacje... ehhh... Dzika Kloaka, zwana przez wszystkich McGonnagal znow bedzie sie rzucala...
Wslizgnelam sie do sali prawie niepostrzerzenie, ale nie przewidzialam, ze to babsko bedzie krazylo po klasie i tym oto pieknym sposobem wyladowalam u stop menopauzy na nozkach...
- hmm panna Malfoy... nie latwiej bylo wejsc i przeprosic za spóźnienie?- hmmm z pozycji podlogi ta wiedźma wyglądala na conajmniej na 700 lat...
- przepraszam- usmiechnelam sie sztucznie...
- siadaj, minus 10 punktów dla Slytherinu..- spojrzala jescze raz na mnie doslownie z gory i podeszla do swojego biurka...
- wariatka- mruknelam siadajac obok Salmy i Yuko...
Dziewczyny spojrzaly na mnie podejrzliwie... po czym Salma nie wytrzymala i wyszeptala prawie pelnym glosem, wcale a wcale nie zwracajac na siebie uwagi wszystkich dookola...
- Jooo.... czemu nie dotarlas do dormitorium przez cala noc?!
Spojrzalam na dziewczyny z usmiechem, a one przewiercaly mnie wzrokiem...
- hmmmm- odmruknelam tylko i otworzylam zeszyt przepisujac instrukcje z tablicy...
- Joooooooooooooooooooo.... nooooooo daleeeeeeeeee powiedz- Yuko zaczela dźgać mnie ołówkiem w bok...
Spojrzalam na nia i bezglosnie odpowiedzialam "jestem z Davidem" po czym usmiechnelam sie i wrocilam do pracy...

-No dalej opowiadaj!!!- Yuko, Salma i juz wtajemniczona Cassidy dopadly mnie od razu po transmtacji...
- ale co tu opowiadac... po prostu wrocilismy do siebie- usmiechnelam sie i oparlam o sciane...
- ot tak po prostu? a co z Clemens?- Cassidy spojrzala na mnie podjrzliwie
- Jaka Clemens?- wyszczerzylam zęby na co wszystkie odpowiedzialy zgodnym chórem "Yhyyyyyyyyyyyym" i tez sie usmiechnęly...

Na obiedzie oczywiscie nie siedzielismy z Davdem przy jednym stolikuale przez aly czas sie na siebie patrzylismy.
- Jooo... jedzonko- usmiechnela sie Cass, ale ja w ogole nie zwracalam na nia uwagi.. po chwili nic nawet nie jedzac wstalam od stolika i to samo zrobil david... Od razu w sali wejściowej cmoknelismy sie i poszlismy na dlugasny spacer po mokrych bloniach...
Sielankowe życie.. mmm..
skomentuj (4)

 

 

music: Coolio
>Gangsta's Paradise<

from >>kasia1986<<