2005-08-22 17:29:48 >> Tim Frost-SL Y T H E R I N!!! Slyyyyyyytherin!!!- Kate i jej psiapsióły podskakiwały jak kretynki a ja tylko wpatrywałam się w nie z podniesionymi wysoko brwiami... I ta głupia pisoenka "jesteśmy najlepsi, jesteśmy the best naszym przeznaczeniem zwycięstwo jest każdy gol, to dla nas duma lepszych od nas nigdzie nie ma Duma, Przyjaźń, Miłość, Honor reszta myśli, że to horror My kochamy naszych graczy Bo Slytherin to zwycięstwo znaczy!!!" - Kate nie wyaje mi się, żebym była najlepsza w roli chearliderki...- zaczęłam powoli starając się na opanowany i dosyć miły ton... Dziewczyna spojrzała na mnie z wyrzutem... - Ale Jo... My już dla Ciebie nawet mundurek i pompony z inicjałami załatwiłyśmy- rzekła, a głos miała jakby zaraz miała wybuchnąć gromkim płaczem... Spojrzałam za Kate a tam do treningu szykowała się drużyna gryffonów. Kate również to zauważyła a na jej twarzy pojawił się grymas... Od razu podbiegła do Pottera i zaczęła na niego wrzeszczeć, ze teraz jestgodzina cheerliderek i ze ma sie stąd zmywać... - Pomponami pomachać możecie sobie na błoniach!- krzyczał Potter starającsię jakimś cudem przekrzyczeć Kate, ale nie wychodzilo mu to zbyt dobrze... - Myślisz, że nasza rola sprowadza się tylko do machania pomponami? O nie mój drogi! Takiego obrazania nie bedę znosiła!!!- wrzasnęła rozwścieczona Kate... ja siedziałam na ławeczce i zastanawiałam się jak to mozliwe, ze w jednej chwili dziewczyna ta jest milustka jak baranek a w drugiej straszliwy killer... Spojrzałam na Davida, który również się wptrywał we mnie z niemalowanym smutkiem... Mieliśmy coś jakby przewę w związku... Byłam znudzona tą monotonią, i ogólnie sytuacja w domu dobijała mnie wystarczająco, więc postanowiliśmy na jakiś czas ię rozstać. Nie powiem w stroju do quidittcha wyglądał nadzwyczaj sexownie... - Joanne...- usłyszałam po chwili oboksiebie głos Kate...- doszliśmy z bliznowatym do jakiegoś konsensusu i doszliśmy do wniosku, ze my ćwiczymy na ziemii oni w powietrzu wiec mozemy razem ćwiczyć... a jak tłuczek uderzy którąś z nas to ma chłopak prze... zreszta sama wiesz... To jak sprobujesz? W sumie układ umiałam, tą glupią przyśpiewkę również, a zawsze to jakieś rozwinięcie dla ciała i codzienne treningi, przynajmniej bede w formie... - ok... ale wiesz, nie zawsze bede wystepowala...- mruknelam bez entuzjazmu... - Super!!- zapiszczała Kate i zaraz zakleciem przywolujacym przyciagnela do siebiemoj mundurek... Poszlam do przebieralni i spojrzalam w lustro... Musialam sama przyznac, ze wygladam calkiem pociagajaco. Krotka spodniczka plisowana w srebrno zielone paski, oraz biele kolanowki z zielonymi zakonczeniami, bluzka zielona, obcisła i sięgająca do końca żeber, z biało srebrną kokardką na środku, a wstążki od niej olatały talie w dosyc kuszacy sposob. Pompony duze z srebrno zielonymi wiciami... Na wlosy rzucilam zaklecie i splotlu sie w dwa slodkie warkoczyki zakonczone zielonymi kokardkami i opadające na ramiona... Wyszłam powoli na boisko a dziewczyny przywitaly mnei hukiem oklaskow... - Widzisz Jo... Patrz na miny wszystkich gryffonów... ślinią się na Twój widok... Zobaczysz...ta rola całkowicie zmieni Twoją pozycje... I tak już jesteś popularna...tearz bedziesz bożyszczem- Kate podbiegła do mnie z radosnym usmiechem... rzeczywiście gdy wchodzilam na boisko wszyscy chlopacy z druzyny spojrzeli w moja strone, tylko David grał dalej niewzruszony... Troche mnie to zdołowało ale po chwili gdyćwiczylyśmi dosyc trudny układ wylecialo mi to z głowy... - hmmm... Helen, nie możesz być cheerliderką proadzącą ten układ- rzekła w przerwie Kate... Miała poważną minę a Helen od razu zalzawiły się oczy...- nie chodzi o to, że jesteś zła czy coś... Chodzi bardziej o twoja wage... Oczywiscie nie twierdze, ze jestes gruba, ale troche to wygląda ociezale jak dziewczyny przez ulamek sekundy maja grymas na twarzy podrzucając Cie... dlatego bedziesz liderka w innym układzie, ok? Helen spojrzała z wyrzutem na Kate ale po chwili kiwnela glową... - to kto bedzie prowadzil ten uklad?- zapytala Tesmena. - Hmmm... myślałam nad Tobą Tess, ale Ty masz problemy z kolanem a do podwojnego piruetu z lądowaniem na prostych kolanach to bedzie dosyc trudne... Dlatego proponuje Jo- i spojrzala na mnie wyczekująco... - Co?! Nie ja? Przeciez ja dzis dolączylam! Nie chce i nie mogę! Nie potrafie! Moge byc podrzucana ale nie prowadzaca!!!- od razu zaczelam jeczec, a Kate znow spojrzala na mnie jak zbity szczeniak...- Nie Kate, naprawde! Dziewczyna podniosła lewą brew i po chwili usmeichnela sie... - hmmmm... coz... spoko, to w takim razie bedziesz wyrzucana w gore i zrobisz jeden piruet z ladowaniem na koszyk... to nie wymaga jakis specjalnych zdolnosci... natomiast liderką bedzie... Clemens?- spohrzała na ładną dziewczynę o włosach w kolorze rdzawego blondu... - Jasne- usmeichnęła się Clemens i powróciła do piłowania paznokci... - Dobrato cwiczymy dalej... - Auuu... ssss.... kurcze!!! Pieprzona Tess i Helen!- warczałam w dormitorium, aż dziewczyny spojrzały na mnie z lekkim przerażeniem w oczach... - Co się stało?- zapytała ostrożnie Yuko... - A co sie kurna miało stać?- warknęlam- glupie wiesniary nie zlapaly mnie w odpowiednim momencie i spadlam z wysokosci trzech metrow na tylek... - uuu- mruknely wszystkie a ja rozmasowywalam sobie sporego sinca na pupie... - i jescze ten pieprzony David- jeknelam po chwili, a dziewczyny znow na mnie spojrzaly z niepewnością- nawet cześć mi nie powiedział... Tylko zarywał tą rudą pindę Clemens... - no ale przeciez nie jesteście razem- rzekla powoli Salma a ja poslalam jej wzrok, ktory zabija... - Co nie zmienia faktu, ze zachowuje sie jak pieprzony bachor podrywajac moje kolezanki z druzyny centralnie na moich oczach!- syknęłam wściekle... - a ta cała Clemens?- zapytała się cicho Cass... - "OchDavid jakiś Ty zdolny... hahaha... jaki Ty smieszny... az trudno uwierzyć, że nie masz dziewczyny"- zaczelam nasladować irytujacy glos Clemens... - i??- wszystkie trzy spojrzały na mnie wyczekująco... - to David- zaczelam- spojrzal na mnie irzekl... "no trudno uwierzyć... bo wiesz, niektore mnie nie doeceniaja"... to ta ruda miągwa zaraz "ojejciu jej jak to? Przeciez jestes taki fajny" i te jej lapska na moim torsie! Znaczy jego torsie!- i w tym momencie zachcialo mi sie plakac... - Jo... wszytsko ok?- szpenela Cass siadajac na moim lożku... Spojrzalam na nia a w oczach pojawily mi sie świeczki... - Tak... przeciez sama wybralam... ehh... ide sie przejść... Wstalam i wyszlam z dormitorium... Gdy schodzilam po schodach jednak stwerdzilam, ze moge zgarac ta sama taktyka... A mundurek cheerliderki potrafil zdzialac cuda... zwlaszcza ze nadal go na sobie mialam... Na schodach rzucilam jeszcze zaklecie na wlosy by sie rozplotly i pozwijaly sie w delikatne loczki i opadaly zgrabnie na plecki, natomiast zamiast kokardek zalozylam zieloną przepaske dolaczona do zestwau cheerliderki.. Zeszlam po schodachi szybkim krokiem przeszlam przez pokoj wspolny... Nastepnie wyszlam na hall szkoły... tutaj kręcilo sie sporo fajnych chlopakow... Niemalze wszyscy patrzyli na mnie a gdy usmeichnelam sie do ktoregos odwzajemnil go.. To byl dobry haczyk... Nawet sobie nie zdawalam sprawy jakim magnesem na facetow jest mundurek cheerliderki... Wkoncu przestalam zalowac tego, ze dolaczylam do zespolu... Wlasnie szlam korytarzem niedalek biblioteki jak zobaczylamw drugim koncu tego przystojniaka z 7 klasy, .slizgona.. Bożyszcze calej szkoly... wysoki, opalony, ciemne wlosy, ciemne oczy... Cud miód... Większość lasek sięna niego jarało... Tim Frost... Super chlopak... nigdy z nim nie rozmawialam, bo zawsze byl czyms zajety, teraz szedl najprawdopodobniej z biblioteki, bo w rekutrzymal 2 ksiazki... Zblizal sie do mnie, a ja nie patrzylam mu w ioczy... mialm nieco inna taktyke... Gdy znalazł się dosyć blisko, udałam ze sie przewracam i upadam napodloge z glosnym hukiem, odglosy bólu byly calkiem uzasadnione, bo upadłam akurat na tylek na ktorym byl soczysty siniak z dzisiejszego treningu. Tim, zlapał haczyk... Od razu podbiegł do mnie i ukucnął. Podniosłam glowe i spojrzalam prosto w jego uczy z malym grymasem na twarzy... - Nic ci nie jest?- zapytal troskliwym glosem... -mmm.. nie nic... znaczy upadlam na stara kontuzje w kostce... i troch boli... ale chyba przezyje- mruknelam zbolałym tonem... Chlopak pomógł mi wstać i stanął obok mnie... - Dziekuje- mruknelam- a tak przy okazji... Joanne jestem- i wyciagnelam reke w gescie poznania... - och... Tim- uścisnął mi dłoń... - Więc... Tim... Juz sie do ewuteemów przygotowujesz?- usmeichnelam sie wskazujac na ksiazki w jego dloni... - Co? a...- spojrzal na swoje dlonie- hehe... no trochę jakby... tak powoli trzeba- rowniez sie usmiechnąl... jeden zero dla naszych :). Później poszlo jak z płatka... - Joanne!- szłam właśnie z kolejnego treningu cheerliderek, a wszystkie pozycje coraz lepiej mi wychodzily, co mimo wszystko sprawialo, ze od razuczulam sie lepiej... Odwróciłam się powoli, a za mną biegła Clemens, na samym końcu korytarzaczekał na nią David... - Słucham- zapytałam dosyć ozięble... - Zapomniałaś swoich kokardek- powiedziala dziewczyna lekko dyszac i dajac mi dwie kokardki... -dzieki- mruknelam, juz dziewczyna miala sie odwracac kiedy zlapalam ja za łokieć- Clemens... pytanie... czy ty chodzisz z Davidem?- czemu nie użarłam się w ten glupi jezor??!!! Cholera jasna głupia sarkula pomysli sobie niewiadomo co! Clemens spojrzała na mnie z podniesionymi brwiami, po czym uśmiechnęła się i rzekla... - Chcialabym... narazie Jo- i pobiegla do mojego eks... I co on w niej widzi? Owszem ma ledne cialo, i wlosy lsniace,o niepowtarzalnym kolorze... ale mimo wszystko ona jest glupia fladra!!! Czulam jak para bucha mi z nosa i juz mialam isc w ich strone i stzrelic z impetem Davida w twarz, ale powstrzymalam sie, jako, ze mi nie przystoi znizac sie do jego poziomu intelektualnego... Szlam robiac duze kroki i taranujac kazdego po drodze... Glupi... glupi... glupi... glupi... glupi...glupi....glupi!!! I wpadlam na kogoś... -GŁUPI!!!!-wrzasnelam, ale zaraz zamknelam gebe bo oczywiscie Joanne na kogo mogla wpaść jak nie na samego Snape'a... - Slucham panno Malfoy?- wysyczal wsciekle... podnoszac sie z podlogi i patrzac na mnie wyniosle... - Eeee.. panie psorze przepraszam... mialam dosyc wyczerpujacy trening... a dostalam zadanie do znalezienia rymu do glupi... wie pan "gryfon zly, gryfon glupi" do naszje przyśpiweki- wyszczerzylam nerwowo zeby... - wolałbym bez tych epitetów panno Malfoy- mruknął, chociaz w kacikach pojawil sie lekki usmiech... ja to wiem jak podchodzic do nauczycieli :P...- nie mam teraz czasu na wymyslanie pani kar, wiec prosz po prostu zejść mi z drogi- wy wyminął mnie szybkim krokiem... A idź do diabła nietoperzu! Mam gdzies twoje wanziejsze sprawy... - O czesc Joanne!- to Tim szedl w moja strone... - Hej- usmiechnelam sie... - masz ochote sie przejść?- zagadał z usmiechem... Coz mimo, ze bylam zmeczona, postanowilam przjesc sie z Timem na blonia... wkoncu, mial on byc moja ofiara, a był całkiem przystojny... I nie obraziłabym sie jakby zlozyl na moich ustach pocałunek :)... - Jasne- usmiechnelam sie i psozlismy w strone sali wejsciowej... tam Tim spotkał paru kumpli i przedstawil mnie im... Jejciu, Tim mial naprawde fajnych kolegow:)... nawet nie wiedzialam, ze w naszej szkole tacy są... Z Timem strasznie milosie gadalo... dodatkowo chlopak mial szalona dusze wiec po jakims czasie jak wyszlismy na blonia wział mnie na barana i biegał miedzy konarami drzew przy jeziorze... - Tim! Przestań!- wrzeszcałam śmiejąc się jak głupia... -Czyzby mala Jo się bała?- rechotał Tim biegnac jescze szybciej... - A ja sie niczeho nie boje- wrzasnelam mu do ucha. Chlopak zatrzymal się i zdjął mnie ze swoich bioder....Ja spojrzałam za niego... Clemens wyczyniala rozne cuda cheerliderskie przed Davidem a on wdawal sie byc tym znudzony ale jak tylko napotkal moj wzrok od razu zaczal klaskac Clemens by ta robila jescze wiecej takich sztuczek... Kretyn... - Niczego sie nie boisz?- spojrzał na mnie badawczo... - no niczego- usmiechnelam sie pewnie... - zobaczymy...-wziął mnie na ręce i zaczął biec w stronę jeziora- a wielkiej kałamarnicy sie nie boisz?! - Tim!!! Nie!!!!- ale było już za późno... Wrzucił mnie do sadzawki a sam wbiegł za mną- debil!- zaczelam sie smiac i podtapiać chlopaka, on mnie... Aż dziwne jak swietnie siez tym chlopakiem bawilam i dogadywalam... Może Tim rzeczywiscie wpadl mi w oko i bedzie nastepca davida? skomentuj (10) |
|
|||||||